Na ten dzień czekaliśmy około dwóch tygodni. Dowiedzieliśmy się, że niemieccy goście odwiedzą naszą szkołę i będą towarzyszyć na kółku dziennikarskim. Postanowiliśmy wykorzystać ten fakt i dowiedzieć się czegoś o niemieckiej szkole. Zdecydowaliśmy, że na zajęciach będziemy realizować cykl „Spotkania z ciekawymi ludźmi”. Nie musieliśmy korzystać z pomocy tłumacza, bo wśród gości była Pani Agnieszka Urbańska.
Uczniowie wcześniej przygotowali pytania, każdy miał przydzielone zadanie do wykonania. Niektórzy postanowili przywitać się z gośćmi w języku niemieckim, dlatego nauczyli się podstawowych zwrotów powitalnych. Od teraz wszyscy wiemy, co oznacza „Guten Tag”. Bardzo denerwowaliśmy się przed spotkaniem, w końcu nie co dzień tyle osób przygląda się naszej pracy. Okazało się, że nie było tak strasznie. Nasz gość bardzo chętnie odpowiadał na pytania, a my, mimo stresu, wykonywaliśmy zadania dziennikarskie.
Interesowało nas, jak wygląda niemiecka szkoła, czym interesują się nasi rówieśnicy, jakich przedmiotów nie lubią, czy przedmioty są takie same, czy inne. Ciekawostką była dla nas informacja dotycząca ocen. Otóż jeśli uczniowie w Niemczech dostaną jedynkę, to nie muszą jej poprawiać. Wręcz przeciwnie, cieszą się z niej, a rodzice są dumni ze swoich dzieci. To jest u nich najwyższa ocena. Natomiast gdy dostaną szóstkę, mają już powody do zmartwienia. Zapytaliśmy również naszych gości o patronów szkoły. Pani Agnieszka wyjaśniła nam, że nie ma tam takich zwyczajów, jak u nas. Korzystając z okazji, dopytywaliśmy Panią Agnieszkę, co skłoniło ją do wyjazdu z naszego kraju. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że to nie był jej wybór, lecz rodziców, którzy zadecydowali o tym, gdy była w naszym wieku. Tam spędziła swoje lata szkolne, zdobyła wykształcenie i odnalazła się w pracy w niemieckiej szkole. Praca nauczyciela była od zawsze jej wielkim marzeniem. Jeden z naszych kolegów zapytał, czy jest coś, za czym tęskni najbardziej będąc w Niemczech. Odpowiedź była zarówno zaskakująca, jak i zabawna – „pączki i majonez”. Dowiedzieliśmy się również, że nasi koledzy z zachodniej granicy są bardzo do nas podobni i szkole uwielbiają w najbardziej przerwę. Zupełnie jak my.
To było bardzo ciekawe doświadczenie dla nas, młodych dziennikarzy. Stres szybko minął, a rozmowa przerodziła się w bardzo ciekawą dyskusję i wymianę poglądów. Zdziwiliśmy się, że tak szybko usłyszeliśmy dzwonek na przerwę… bo naprawdę nie chcieliśmy kończyć tego spotkania. Cieszymy się, że odwiedzili nas tak sympatyczni goście. Mamy nadzieję, że dobrze bawili się na naszych zajęciach.
Dziennikarze
