Bogdan Zając,  piłkarz i obecnie trener Górnika Zabrze, a także asystent selekcjonera reprezentacji polskiej, pochodzi z Jarosławia. Tutaj się urodził, spędził dzieciństwo. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 11 im. Adama Mickiewicza, obecnie z Oddziałami Integracyjnymi.  Mimo wielu obowiązków Bogdan Zając znalazł czas, by odwiedzić licznych fanów w swojej dawnej szkole i udzielić wywiadu redaktorom szkolnej gazety i odpowiedzieć na wszystkie pytania szkolnych sportowców.
Jak Pan wspomina szkolne lata w „Jedenastce”?

Jak widać bardzo miło, bo ciągle tu wracam.  Sentyment pozostał, dlatego chętnie się z wami spotykam. Lata szkolne to bardzo przyjemne wspomnienia, których nigdy się nie zapomina.

Czym się Pan interesował, gdy był pan w naszym wieku?

Szczerze to tylko piłką. Wtedy nie było kolorowych telewizorów, tylko dwa programy, nie było komputerów, wiec większość czasu spędzaliśmy na podwórku. Gdy czasami był jakiś mecz w telewizji, to czekaliśmy nawet tydzień, bo to było niecodzienne wydarzenie.

Jakich przedmiotów Pan nie lubił?

Nie miałem jakiegoś przedmiotu, którego bardzo bym nie lubił. Wiadomo, ze zawsze przedmioty takie jak matematyka, fizyka, chemia sprawiają jakieś problemy, ale dawałem sobie z tym radę. Zależało mi na tym, by naukę pogodzić ze sportem i jakoś mi się to udawało.

Ulubiony przedmiot?

Oczywiście wf. Wtedy w szkole mieliśmy tylko 2 godziny w tygodniu, nie tak jak wy dziś 4. Oprócz tego chodziłem na treningi i z kolegami doskonaliliśmy swoje umiejętności.

Pana największe marzenie?

Jeszcze nie chodziłem do szkoły, a już marzyłem o tym, by zostać piłkarzem. Robiłem wszystko, by tak się stało. Włożyłem w to całe młodzieńcze lata, intensywnie trenowałem. Warto było, bo moje marzenie się spełniło.

Pamięta Pan początki swojej kariery?

Tak, bardzo dobrze pamiętam. Pełni nadziei wybraliśmy się na pierwszy ważny mecz do Przeworska. Mój tato  zapakował nas do trabanta, jechaliśmy pełni nadziei i wiary w zwycięstwo, a wracaliśmy z wielkim płaczem, z wynikiem 7:0. Przegraliśmy pierwszy mecz takim stosunkiem, więc tym bardziej to było dla nas bolesne. Takie momenty zapamiętuje się do końca życia.

Czy trudne jest życie piłkarza?

Jest trudne, ale jeśli traktuje się to jako pasję, to można pokonać wszystkie trudności. Gdy chce się coś osiągnąć, trzeba pracować. Przez systematyczną pracę można pokonać wszystkie trudności.

Jak zostać zawodowym piłkarzem?

Jest to bardzo trudne. Konieczne są wielogodzinne treningi, wytrwałość w dążeniu do celu, dużo samodyscypliny i przede wszystkim praca.  Ważna jest pasja, bo tylko wtedy można odnieść sukces. W piłkę gra wiele osób, ale tylko nieliczni zostają zawodowymi piłkarzami. Trzeba poświęcić wiele godzin na pracę.

Czy w karierze zawodowej miał Pan poważną kontuzję?

Tak, miałem kilka poważnych kontuzji. Moje najbardziej kontuzjowane lewe kolano przeszło ostatnio czwartą operację. Jest to już problem na całe życie. Tak bywa w sporcie wyczynowym, o kontuzję nie jest trudno. Miałem też bardzo duży problem z kręgosłupem, oprócz tego takie drobiazgi jak wstrząs mózgu, rozcięcia głowy. Wiadomo jednak, że w piłce jest miejsce dla twardych mężczyzn, więc zaciskałem zęby i jakoś dawałem radę.

Czym zajmuje się Pan w wolnym czasie?

Szczerze to mam bardzo mało wolnego czasu. Staram się go spędzać z rodziną. Ale nie jestem tatą, który ma dużo czasu dla swoich dzieci, bawi się z nimi, bo praca całkowicie mnie pochłania. Dzieci poświęcają się nauce, rozwijaniu swoich pasji. Motywuję ich do ciężkiej i systematycznej pracy. Ale gdy znajdzie się jakaś wolna chwila, staram się spędzić je z moimi synami, którzy kochają wspinać się po górach, przemierzać szczyty po naszych pięknych polskich górach. Staram się też bywać na meczach, w których grają moi synowie.

Pana największy sukces?

Mistrzostwo Polski w reprezentacji z Wisłą Kraków.

Czy dużo Pan trenował?

Jako mały chłopiec miałem treningi 3x w tygodniu. Gdy byłem starszy, to więcej, a w zawodowej piłce to praktycznie treningi były codziennie. Na zgrupowaniach to 3 – 4 treningi codziennie. Spanie, trening, posiłki – tak wygląda sport wyczynowy.

Obecnie został Pan trenerem Górnika Zabrze. Ma Pan w swojej drużynie zawodników, których ceni Pan najbardziej?

Jako trener nie mam swoich ulubionych piłkarzy. Wszystkich szanuję, doceniam i chciałbym, by wszyscy grali na najwyższym poziomie. Ważne, by każdy z nich dał z siebie wszystko, wtedy można mówić o sukcesie.

Kto z polskiej reprezentacji  jest najlepszy?

Pewnie wiecie, ze nasz zawodnik, Robert Lewandowski został nominowany do złotej piłki. Jest to zawodnik światowej klasy, ale oprócz niego mamy wielu znakomitych piłkarzy i mam nadzieję że najbliższe spotkania pokażą, jaką klasą prezentują.

Czy zna Pan Szczęsnego i Ronaldo?

Wojtka Szczęsnego do tej pory nie miałem okazji poznać, ale bardzo dobrze znam jego ojca Maćka, z którym się przyjaźnię. Jest on trenerem w polskiej ekstraklasie, więc gdy tylko mamy okazję, to rozmawiamy. Jeśli chodzi o Ronaldo, to spotkałem się z nim na meczu towarzyskim w Makao (państewko w Azji, niedaleko Chin), gdy byłem zawodnikiem chińskiej drużyny. Z tego co pamiętam, przegraliśmy wtedy 6:0.

Ile zarabiają zawodnicy w polskiej reprezentacji?

Powiem tak, piłkarze zarabiają w swoich klubach. Nasi piłkarze przyjeżdżają po to, by wystąpić z orzełkiem na piersi. Pieniądze schodzą tu na dalszy plan… Reprezentacja jest to ogromne wyróżnienie i zaszczyt. Nie ukrywam, ze wynagrodzenie też otrzymują, ale nie to jest dla nich najważniejsze.

Czy to prawda, że trener Nawałka robi karne treningi?

Nie, to nie jest prawda, choć krążą takie pogłoski. Powiem tylko tyle, że piłkarze sami czasami przychodzą do trenera i proszą o przesunięcie treningu na wcześniejsza godzinę, gdy np. chcą zapomnieć o przegranym meczu. Trener Nawałka to znakomity szkoleniowiec. Wierzę w to, ze razem z nim poprowadzimy reprezentację do zwycięstwa.

Jakie rady dałby Pan młodym zawodnikom?

Myślę, że najważniejsze to trenować i słuchać trenera, który wyciąga z młodych piłkarzy to, co mają najlepsze do zaoferowania. Trener jest od tego, by wskazać drogę, ale dużo też zależy od piłkarzy, od ich zaangażowania, determinacji, dążenia do celu. Muszą też pamiętać, że należy twardo stąpać po ziemi, bo piłka bywa bezlitosna i bardzo łatwo wpaść z tzw. nieba do piekła, jak mawiają piłkarze.

Każdego roku walczymy o Puchar Przechodni Bogdana Zająca. Co powinniśmy zrobić, by go zachować?

Najważniej jest wola walki i serducho. Każdy z was posiada umiejętności i musicie robić to jak najlepiej potraficie. Na pewno trzeba dobrze bronić, ale ważny też jest atak.

Dziękujemy za rozmowę. Trzymamy kciuki za reprezentację polską, a także za Górnik Zabrze. Z niecierpliwością czekamy na kolejne odwiedziny  w naszej szkole.

Koło dziennikarskie,

SP-11, Jarosław

Rozmiar czcionki
Kontrast